Odpowiedzialność czyli ze sobą za pan brat

blog1 Szczęśliwe i spokojne życie, któż o takim nie marzy?

Życie bez problemów i trosk, w zdrowiu i miłości. Sielanka! Prawda wygląda jednak często inaczej, żyjemy w stresie, pośpiechu, z rosnącym niezadowoleniem i poczuciem bycia niezrozumianym przez innych. Często wydaje się nam, że nie mamy wyjścia, głosimy hasło: "takie życie", a stąd już niedaleko do depresji czy choroby.


"Takie życie...", ale czy jest sposób na wydostanie się z tego, często zaklętego kręgu?

Takim sposobem jest wzięcie odpowiedzialności za swoje życie.

No to się doigrałam, już wyobrażam sobie, jak posypią się gromy na moją głowę.

Przecież jestem odpowiedzialny (-a) - powie większość. Sumiennie wykonuję swoją pracę, a mimo to jej nie cierpię, mam apodyktycznego szefa i nie mogę tego zmienić.

Pisząc o odpowiedzialności mam na myśli wewnętrzne przekonanie, że tak naprawdę to, w jaki sposób żyję, zależy ode mnie. Przekonanie, które powoduje, że bez względu na okoliczności znajdę sposób, żeby poradzić sobie z daną sytuacją, znajdę sposób na zadowolenie i spokój w moim życiu. Nie będę oczekiwał (-a), że ktoś lub coś rozwieje mój smutek, czy poprawi mój nastrój. Odpowiem sobie uczciwie we wnętrzu serca, dlaczego znalazłem (-łam) się w tej sytuacji? Czy mam może z niej jakieś korzyści? Co tak naprawdę mogę zrobić?

Aby dokonać zmiany potrzebujemy na początku uwierzyć, że wszystko co potrzebne do szczęśliwego życia, jest w nas.

Jednym ze sposobów "porządkujących nasze wnętrze" są warsztaty rozwojowe, terapia, inspirujące książki, ciekawi ludzie. Ale to wszystko trzeba odnieść do swojego wnętrza, obserwować, jak to co robię, wpływa na mnie. Czego tak naprawdę potrzebuję? Może trzeba będzie się nauczyć medytować, znaleźć sposób na swoją aktywność fizyczną, zmienić dietę, czasami pobyć samemu ze swoim smutkiem, nie zatapiając się w nim ("oj, jak mi źle!") a jedynie czując siebie (jestem smutny/ -a). To są sposoby na odczuwanie siebie, zaprzyjaźnianie się ze sobą, na akceptowanie siebie, że taki, jaki (-a) jestem, jestem właściwy (-a).

I na koniec osobista dygresja. Parę lat temu, w dosyć nieciekawym okresie swojego życia, przeczytałam takie zdanie: "Jeżeli już wiesz, że to ty odpowiadasz za swoje życie, co zamierzasz z tym zrobić?". Pierwszą myślą, jaka przyszła mi wtedy do głowy, była: "zamierzam się dobrze bawić". Przyznam się, że różnie bywało w tym czasie, niekiedy dosyć ciężko, ale zawsze mówiłam sobie: "nie mogę się poddać", "muszę coś wymyślić", przecież obiecałam sobie, że będę szczęśliwa. Dzisiaj, kiedy piszę ten tekst, mogę powiedzieć , że w dużej mierze mi się to udało, spokojnie podchodzę do wielu spraw w swoim życiu, szukam radości i zabawy.

Warto zrobić sobie podobne postanowienie i poszukiwać sposobu na jego realizację, nie mówić, że to się nie uda. Próbować (!), krok po kroku, bo zmiana nie jest wydarzeniem, jest procesem, a jak każdy proces - wymaga czasu.

 

 
jeśli masz więcej pytań
skontaktuj się ze mną mailowo
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 
umów się na sesje hipnozy
47-400 Racibórz,
ul. Gdańska 86
(zobacz na mapie)